Austriacka mina do Keynesowskiej gry

Zawsze lubiłem Austriacką teorię o tym, że inflacja prowadzi do redystrybucji, (tzn. że przyrosty cen następują po kolei od ludzi, którzy najpierw dostają pieniądze, aż po tych, którzy je dostają ostatni, na czym korzystają ci pierwsi), bo przemawia do moich egalitarystycznych instynktów. Jedynym problem z tą teorią jest taki, jaki zwykle jest problem z większością teorii ekonomicznych - oczekiwania. Bo dlaczego niby ci na końcu łańcucha pokarmowego mieliby czekać zanim podniosą swoje ceny, jeśli mogą się po prostu wywiedzieć, że wzrosła podaż pieniądza i ceny idą gdzieś tam w górę.

W szczególności ta teoria jest mniej więcej przydatna w przypadku jednorazowego szoku podaży pieniądza - wtedy, mając na względzie opóźnienia w przepływie informacji (a przepływ informacji dot. wzrostu cen zawsze będzie najszybszy na linii sygnałów rynkowych, tzn. samych cen) wzrost cen rzeczywiście powinien być niejednorodny – i prawdopodobnie to pracownicy najemni dowiedzieliby się o tym wzroście jako ostatni, nie będąc bezpośrednio zainteresowanymi specyfikami procesu produkcji.

Ale przypadku mniej więcej stałej stopy inflacji, co jest sytuacją dominującą w dzisiejszym świecie, nie ma powodu, aby oczekiwania nie miały tego wyrównywać, nawet w krótkim okresie.

Ale to wszystko pod jednym warunkiem, którego podważenie będzie ratunkiem dla teorii austriackiej - braku sztywności cen nominalnych (tzn. braku menu costs). Co prawda trudniej będzie określić, kto w takim wypadku skorzysta, a kto straci na nierównowadze, która powstanie w ten sposób na rynku, ale możemy się spodziewać, że wśród poszkodowanych znajdą się pracownicy najemni.

Tyle że przyjęcie sztywności cen ma dużo implikacji, z których wiele by się niektórym Austriakom nie spodobało (chociażby Prawo Saya idzie w krótkim okresie weg, co zresztą i tak trzeba przyjąć, jeśli chce się mieć Ilościową Teorię Pieniądza…)

PS. Oczywiście jasne jest, że ten, kto dostaje nowo wydrukowane pieniądze jako absolutnie pierwszy, np. rząd monetyzujący swój dług, korzysta zawsze kosztem wszystkich innych, oczekiwania czy nie.

Opublikowano w: Ekonomia Austriacka, Uncategorized.
Komentarze są wyłączone

ciekawostki

czytając sobie ten niezły artykuł Reismana przyszły mi do głowy dwa ciekawe zagadnienia dotyczące efektów inflacji:

1. inflacja prowadzi do zmniejszenia efektu ricardiańskiej ekwiwalencji – tzn. zwiększa oddziaływanie na konsumpcję, gdyż:
przeciętne gospodarstwo domowe stoi w obliczu następującego wyboru:
a) wydać pieniądze teraz
b) zaoszczędzić pieniądze, by później z tych oszczędności opłacić wzrost podatków
jakie są względne zyski z działań a oraz b?
a) wydajemy pieniądze w ilości A; V0=A
b) nie musimy zmniejszać naszych wydatków o A+iA, gdzie i=realna stopa procentowa
oczywiście decyzję podejmujemy teraz, nie w przyszłości, więc korzyść z A+iA musimy zdyskontować o stopę preferencji czasowej – t; mamy więc V1=(A+iA)*t=A*(1+i)*t; i tu przychodzi cały pic – gdybyśmy mieli do czynienia z przeciętnym gospodarstwem domowym przy braku inflacji, t byłoby równe (no przybliżone do, bo tu chodzi o wyniki krańcowe, a nie średnie, ale dla uproszeczenia weźmy średnie) (1+i), gdyż rynkowa stopa procentowa odzwierciedlałaby preferencje czasowe uczestników rynku. Natomiast (1+i) jest realną stopą procentową uwzględniającą inflację, a więc mniejszą od rynkowej, tak więc mniejszą również od t; a jeśli (1+i)<(1/t), to V1=A*b gdzie b<1, tzn. V1<V0, tzn. przeciętne gospodarstwo domowe będzie wolało wydawać niż oszczędzać. Chyba że inflacja zwiększy oczekiwania wzrostu stopy procentowej – choć z drugiej strony inflacja zwiększa też oczekiwania inflacyjne, więc się wszystko ładnie wyrównuje ;)
Oczywiście teoria ekwiwalencji jest generalnie rzecz biorąc głupia i nierealistyczna ale hej, tak na wszelki wypadek ;)

2. inflacja, czyniąc strukturę kapitału bardziej wydłużoną, może przyczyniać się do bezrobocia strukturalnego, przesuwając inwestycje w stronę produkcji, która jest zwykle bardziej kapitałochłonna i bardziej specjalistyczna – bonus dla wykształciuchów; ale tak to jest, panie Keynes, jak się bawi w homogeniczne agregaty i ignoruje strukturę produkcji :)

Tylko to pierwsze wymyśliłem tak ad hoc i nie wiem, na ile do poprawnie wywnioskowałem. Needless to say, będę happy to be corrected :)

Opublikowano w: Ekonomia Austriacka.
Komentarze są wyłączone

Goodies :)

Podczas gdy nie uczę się do Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych przemierzam Internet w poszukiwaniu fascynujących rzwczy do czytania :) Polecam dwa ciekawe artykuły:

Charles Johnson – Scratsching By: How Government Creates Poverty as We Know It – niezastąpiony Charles Johnson patrzy nie tylko na to, jak The Man uciska biednych, którzy próbują jakoś przeżyć

Benjamin Darrington – Government Created Economies of Scale and Capital Specificity – ciekawy artykuł bazujący w dużej mierze na Carsonie, dotyczący nie tylko tego, że Państwo sprzyja koncentracji produkcji i co w pewnym stopniu za tym idzie własności (co już wiemy z Carsona) ale też że wspiera bardziej specyficzny kapitał, co sprzyja strukturalnym niedostosowaniom oraz pogłębia kryzysy rynków kapitałowych podczas austriackich recesji. Chciałoby się jednak trochę więcej przykładów, artykuł niestety to prawie sama teoria

Opublikowano w: Ekonomia Austriacka, Lewica Libertariańska.
Komentarze są wyłączone