Mundial, runda pierwsza
16 czerwca, 2010 — smootnyclownO 20.30 zaczyna się druga kolejka fazy grupowej mundialu. Gdybym miał się pokusić o krótkie podsumowanie dotychczasowych spotkań, to powiedziałbym, że gra bardzo przeciętna. Oczywiście wszyscy wiemy, że fazy grupowe rządzą się swoimi prawami, a w pierwszej kolejce przede wszystkim nie powinno się przegrać, żeby mieć jeszcze szanse na dalszą grę. Aczkolwiek mam wrażenie, że wiele zespołów zbyt dosłownie potraktowało tę regułę.
Do tej pory najbardziej podobały mi się Paragwaj i Chile. Kompletnie zawiodła Brazylia, w której poza Elano i Robinho (dobrych znajomych jeszcze z lat wczesnomłodzieńczych z Santosu) w zasadzie nikogo nie było. Gdzie Kaka, gdzie Luis Fabiano, zachwycający w Brazylii. A w ogóle gdzie Diego?!? Przy Brazylii Hiszpania zaprezentowała lepszą grę. No ale nie efektowność się liczy. Prawda jest taka, że Brazylia ma 3 punkty więcej, od Hiszpanii. Oczywiście, Szwajcaria to nie Korea Północna, której wszyscy piłkarze (poza jednym napastnikiem) zostaną pewnie zaproszeni na kolację do Prezydenta, czy kogo tam KRL-D ma i skończą, jak nie przymierzając Bierut, wybierając się w bratnią podróż na Wschód.
Dobrze zagrali Niemcy. No ale co za przeciwnik z Australii? Z nimi to chyba tylko nasi najlepsi kibice by mieli problemy. Ładnie zagrała Holandia, której troszkę dopomógł Agger (kto wie, jak by się to skończyło, gdyby nie Daniel:). Argentyna? Czy pamiętacie kogoś z meczu poza Messim? No, może Gabriela pamiętacie, ale trudno zapomnieć o strzelcu bramki. A co z Anglią, Portugalią, Francją, Włochami? Co najwyżej przeciętnie. Green to po prostu masakra, chyba Anglicy znienawidzą zieleń po wsze czasy. W Portugalii najlepiej zaprezentował się chyba wprowadzony na końcówkę Simao Sabrosa. Deco nie istniał, Christiano Ronaldo (tak to się pisze?) poza jedną poprzeczką nie pokazał niczego (no dobra, ładnie padał na murawę). Francja jest kompletnie rozbita, Domenech wróci do kraju chyba jeszcze przed piłkarzami. No ale czego się dziwić, skoro pupilek Domenecha w ogóle nie dostaje – po złości – piłki. Włosi mnie rozczarowali, choć przyznam szczerze, że nie spodziewałem się po podstarzałych grajkach niczego wielkiego. Mam nadzieję, że szybko z mudialu odpadną. Niczego nie pokazały drużyny Afrykańskie, które przecież powinny brylować na swoich terenach.
Oczywiście, to były pierwsze mecze. Dopiero w drugiej rundzie zobaczymy prawdziwy pazur. O Polsce mówi się, że w turniejach gra najpierw mecz otwarcia, później mecz o wszystko, a na końcu mecz o honor. W nadchodzącej kolejce dowiemy się, które drużyny rzeczywiście są coś warte…




