Mundial, runda pierwsza

O 20.30 zaczyna się druga kolejka fazy grupowej mundialu. Gdybym miał się pokusić o krótkie podsumowanie dotychczasowych spotkań, to powiedziałbym, że gra bardzo przeciętna. Oczywiście wszyscy wiemy, że fazy grupowe rządzą się swoimi prawami, a w pierwszej kolejce przede wszystkim nie powinno się przegrać, żeby mieć jeszcze szanse na dalszą grę. Aczkolwiek mam wrażenie, że wiele zespołów zbyt dosłownie potraktowało tę regułę.

Do tej pory najbardziej podobały mi się Paragwaj i Chile. Kompletnie zawiodła Brazylia, w której poza Elano i Robinho (dobrych znajomych jeszcze z lat wczesnomłodzieńczych z Santosu) w zasadzie nikogo nie było. Gdzie Kaka, gdzie Luis Fabiano, zachwycający w Brazylii. A w ogóle gdzie Diego?!? Przy Brazylii Hiszpania zaprezentowała lepszą grę. No ale nie efektowność się liczy. Prawda jest taka, że Brazylia ma 3 punkty więcej, od Hiszpanii. Oczywiście, Szwajcaria to nie Korea Północna, której wszyscy piłkarze (poza jednym napastnikiem) zostaną pewnie zaproszeni na kolację do Prezydenta, czy kogo tam KRL-D ma i skończą, jak nie przymierzając Bierut, wybierając się w bratnią podróż na Wschód.

Dobrze zagrali Niemcy. No ale co za przeciwnik z Australii? Z nimi to chyba tylko nasi najlepsi kibice by mieli problemy. Ładnie zagrała Holandia, której troszkę dopomógł Agger (kto wie, jak by się to skończyło, gdyby nie Daniel:). Argentyna? Czy pamiętacie kogoś z meczu poza Messim? No, może Gabriela pamiętacie, ale trudno zapomnieć o strzelcu bramki. A co z Anglią, Portugalią, Francją, Włochami? Co najwyżej przeciętnie. Green to po prostu masakra, chyba Anglicy znienawidzą zieleń po wsze czasy. W Portugalii najlepiej zaprezentował się chyba wprowadzony na końcówkę Simao Sabrosa. Deco nie istniał, Christiano Ronaldo (tak to się pisze?) poza jedną poprzeczką nie pokazał niczego (no dobra, ładnie padał na murawę). Francja jest kompletnie rozbita, Domenech wróci do kraju chyba jeszcze przed piłkarzami. No ale czego się dziwić, skoro pupilek Domenecha w ogóle nie dostaje – po złości – piłki. Włosi mnie rozczarowali, choć przyznam szczerze, że nie spodziewałem się po podstarzałych grajkach niczego wielkiego. Mam nadzieję, że szybko z mudialu odpadną. Niczego nie pokazały drużyny Afrykańskie, które przecież powinny brylować na swoich terenach.

Oczywiście, to były pierwsze mecze. Dopiero w drugiej rundzie zobaczymy prawdziwy pazur. O Polsce mówi się, że w turniejach gra najpierw mecz otwarcia, później mecz o wszystko, a na końcu mecz o honor. W nadchodzącej kolejce dowiemy się, które drużyny rzeczywiście są coś warte…

Opublikowano w: Inne.
Komentarze są wyłączone

Pod samym niebem

Wczoraj wieczorem leciał na Ale kino! film „Ludzie z bronią„.* O dziwo tytuł był dobrze przetłumaczony, co – znając polskich tłumaczy – pozytywnie mnie zaskoczyło. Film z 1997 roku. Jak się dowiedziałem dosłownie przed kilkoma chwilami, film jest produkcji amerykańsko-brytyjskiej, czy tam angielskiej. To też mnie zdziwiło, bo film jest w dużej mierze hiszpańskojęzyczny. A ile takich filmów robią Amerykańce, czy Anglicy (zadufani w swoim światowym języku)? Ostatni, który mi przychodzi do głowy to dwa filmy Eastwooda, libertarianina nota bene, z roku 2006 na temat II wojny światowej, a konkretnie konfliktu między USA i Japonią.

Wracając do rzeczy. Film, jak wczoraj mi mignęło w wejściówce, został wyprodukowany m.in. przez jakąś anarchistyczną grupę. I to widać:)
 UWAGA – SPOILER

Film opowiada historię doktora Fuentesa, który przygotowywał grupkę studentów do przyszłego zawodu. Ci młodzi ludzie mieli później pomagać ludziom w najbiedniejszych zakątkach kraju. W pewnym momencie doktor Fuentes spotyka jednego ze swoich studentów, który – jak się okazuje – wcale nie jest lekarzem, tylko mieszka w jakichś slumsach i handluje prochami. Wkrótce Fuentes postanawia zobaczyć, co się stało z innymi studentami. Okazuje się, że każdy jeden nie żyje. Powoli doktor stara się dowiedzieć, co i jak. Partyzantka walczyła z wojskiem, wojsko walczyło z partyzantką. Młodzi lekarze, opatrujący rannych, zostali zabici, ponieważ pomagali drugiej stronie.

Ponownie – UWAGA SPOILER – tutaj zaczynamy wkraczać w zakończenie.

Po drodze Fuentes poznaje byłego soldad, Domingo, który miał już dość tej całej rzezi i postanowił uciec. Spotyka chłopaka, sierotę, który oprowadza go po całym terenie i wprowadza w tajniki konfliktu. Spotyka księdza, który zawsze chciał zginąć, jako męczennik, a gdy przyszła okazja, postanowił uciec. Spotyka kobietę, która została zgwałcona przez żołnierzy i w wyniku traumy psychicznej straciła mowę. Jak się później okazało (film pełen jest retrospekcji i wspomnień bohaterów), jednym z jej gwałcicieli był Domingo. Wszyscy razem, za wyjątkiem księdza, który w pewnym momencie odłącza się (czy raczej: zostaje odłączony) od grupy, szukają wioski uciekinierów, którzy mieli dość przemocy wojska i partyzantów. Którzy mieli dość „ludzi z bronią”. Postanowili się skryć w lesie, w górskich szczytach. Podobno sklecili tam wioskę, wioskę o nazwie „Pod samym niebem”. Każdy z naszych bohaterów chce się tam dostać. Doktor, bo ostatnia żyjąca uczennica ukrywa się ponoć właśnie tam. Domingo, chłopak i dziewczyna po prostu chcą znaleźć swoje miejsce na świecie.

Długie poszukiwania zostały zwieńczone sukcesem – znaleźli „Pod samym niebem”. Okazuje się jednak, że studentki tam nie ma – jak mówi pewien starzec, mieszkający w lepiance, „to miejsce, gdzie pogłoski zderzają się z rzeczywistością”.

Jednak wcześniej, w trakcie poszukiwań, wszyscy mają nadzieję, że wioska rzeczywiście istnieje, że to nie jest tylko wymysł. Były soldad, Domingo, jest sceptyczny – twierdzi, że wojsko użyło helikopterów, by ją namierzyć i nic – tylko las. Chłopak mimo to chce wierzyć, że „Pod samym niebem” istnieje.

KONIEC SPOILERA/U

W pewnym momencie Domingo mówi do chłopaka tak:

- nikt nie zabrania ci wierzyć w niebo. Zobaczymy, dokąd cię to zaprowadzi.

_______
* Jeśli ktoś wie, skąd mogę sobie ten film załatwić, baaaaardzo proszę o kontakt.

Opublikowano w: Inne.
Komentarze są wyłączone

Obrazek

Nie mam, po prostu nie mam ostatnimi czasy na napisanie czegokolwiek. W związku z tym tylko obrazek, jaki znalazłem w necie:

Opublikowano w: Inne.
Komentarze są wyłączone

Wybory, rasizm i TVP

Musicie mi wybaczyć, że piszę dopiero dziś, ale kilka dni byłem niedostępny dla cywilizacji spod znaku Billa Gates’a i Steve’a Jobs’a. Skoro więc już się mogę wypowiedzieć, chciałbym się, tak zwanie, cofnąć do tyłu o kilka dni.
Parę dni temu nasza państwowa telewizja (dla niepoznaki nazywana publiczną) puściła w Wiadomościach materiał na temat zbliżających się Mistrzostw Świata w RPA. A konkretniej, to w piłce nożnej, a w państwie RPA. W każdym bądź razie materiał miał za zadanie zasygnalizować, że będzie klapa na trybunach – niewielu kibiców się do RPA wybiera. Ja się prawdę mówiąc wcale nie dziwię, że mało Polaków się do RPA wybiera – w końcu „swoich” tam nie obejrzą.
Anyway, w materiale wspomnianym pojawił się jeden argument, dlaczego nie będzie wielu kibiców. Otóż nie będzie wielu kibiców dlatego ponieważ gdyż RPA jest najbardziej niebezpiecznym państwem na świecie (nie wiem, czy są na to jakieś konkretne staty, ale nie w tym rzecz). Rozumiecie o co chodzi? Mamy zdanie: RPA jest państwem z najwyższym wskaźnikiem przestępczości na świecie. I zaraz po tym, DOSŁOWNIE następne zdanie: Na 34 miliony czarnoskórych mieszkańców przypadają tylko 3 miliony białych. Ale teraz najlepsze – nie nastąpiło ŻADNE tłumaczenie, nic, nulla, nihil, kurwa jego mać nic, co by miało uzasadnić zestawienia ze sobą tych dwóch zdań. No bo przecież nie mamy tutaj kurwa wynikania, nie?

W każdym bądź razie państwowa chciała się ratować i w poincie powiedziała, że wszystkie mecze będą transmitowane u niej.

Opublikowano w: Inne.
Komentarze są wyłączone

Oznaki wiosny

Wiecie, czego się możecie, w związku z nadchodzącą wiosną, spodziewać?

To nie żaden Bóg, tylko mądrość ludowa nakazała zbudować Noemu Arkę.
Opublikowano w: Inne.
Komentarze są wyłączone

Skoro jesteśmy przy Bardzo Ważnych Ogłoszeniach

to będziemy tłumaczyć „Studies in Mutualist Political Economy” Carsona. I kluczowy jest tu sufiks „my.” Bo że to książka długa i no, książka, to zbieram team tłumaczy. Póki co mamy 3-5 osób, a optymalnie chciałbym 9 (bo tyle rozdziałów liczy sobie Studies i wtedy każdy mógłby tłumaczyć po rozdziale). Zakładają 1 osobę/rozdz., to jest jakieś 25-30 stron (są dłuższe i są krótsze rzecz jasna).

Książka jest dostępna tutaj:
http://www.mutualist.org/id47.html

Jak ktoś jest zainteresowany, piszta: wielka_rynna_inc@tlen.pl

Opublikowano w: Inne, Lewica Libertariańska.
Komentarze są wyłączone

Calling all stations! You are cordially invited…

Warszawski Związek Libertariański zaprasza serdecznie na spotkanie – w niedzielę 20 I o 16.00 pod Zygmuntem; łatwo nas będzie rozpoznać – grupa gości gadających o „klasie burżuazyjnej,” „rewolucji” i „wyzwoleniu” ew. nowinkach z kampanii Paula itd. :D

Ja wiem, że sesja itd. ale warto przyjść i pogadać z towarzyszami o klasie burżuazyjnej i takich tam :)

Jak ktoś jest zainteresowany otrzymywać info o spotkaniach, to niech da mi znać.

Opublikowano w: Inne, Polska.
Komentarze są wyłączone

Peekaboo

Guess who?

Opublikowano w: Inne, Polska.
Komentarze są wyłączone